Storyboard nie ma zegara. Na papierze dwanaście kadrów wygląda dobrze. Dopiero gdy ułoży się je w czasie i podłoży głos, wychodzi, że tekst lektora nie mieści się w minucie, scena z produktem mija szybciej, niż da się przeczytać napis, a najważniejsza informacja przychodzi za późno.
Animatik to najtańszy moment, żeby to zobaczyć. Kadry ze storyboardu dostają czas trwania i proste przejścia. Tekst lektora czyta często ktoś z zespołu albo syntezator mowy, muzyka jest tymczasowa. Ogląda się to jak film, tylko bardzo surowy. Wycięcie sceny zajmuje tu chwilę. Przy explainer video to zwykle osobny etap między storyboardem a animacją.
Co sprawdzić
- czy całość mieści się w zakładanej długości,
- czy każda scena trwa tyle, ile trzeba, żeby ją zrozumieć,
- czy napisy zostają na ekranie dość długo, żeby je przeczytać,
- czy film nie dłuży się w środku.
Z napisami jest prosty test: przeczytaj każdy na głos. Jeśli nie zdążysz, zanim zniknie, widz też nie zdąży.
W animacji 3D animatik robi się często z szarych, uproszczonych brył. Ustawia się na nim kamerę i tempo, a materiały i światło dochodzą później, bo pełny render każdej próby trwałby za długo. W dużych kampaniach reklamowych na animatikach sprawdza się czasem pomysł na widzach, jeszcze przed produkcją spotu.