Film na targi jest gotowy, brakuje tylko końcówki. Ktoś kupuje w sieci szablon: logo wlatuje z obrotem, błyska i odbija się od krawędzi ekranu. Wygląda efektownie. Tyle że ten sam szablon może kupić każdy, także firma ze stoiska obok, a sam ruch nie ma nic wspólnego z tym, jak zbudowany jest znak.
Dobra animacja logo wynika z jego konstrukcji. Elementy znaku składają się w całość, litery wchodzą w rytmie nazwy, a sygnet, czyli graficzna część znaku, wykonuje jeden ruch, który pasuje do charakteru firmy. Kancelaria nie podskakuje jak gumowa piłka. Marka musów dla nastolatków nie sunie po ekranie z powagą banku. Znak Nowej Stomatologii zaprojektowało inne studio, a my go tylko ożywiliśmy: kropka spada, rozciąga się w linię, a linia wygina się w uśmiech. To mały element motion designu marki, ale widz zobaczy go wiele razy, więc przypadkowy ruch szybko się opatrzy.
Jakie wersje przygotować
- Pełna: na początek i koniec filmów, spotów i prezentacji.
- Krótka: do postów i reklam, w których liczy się każda sekunda.
- Pętla: na ekran w recepcji, na stoisku albo w tle wydarzenia.
- Na stronę i do aplikacji: często jako plik Lottie, zwykle lżejszy od filmu i ostry w każdym rozmiarze.
- Z przezroczystym tłem: dla montażysty, który położy logo na własnym materiale, np. plik MOV w kodeku ProRes 4444.
Do stopki maila i newslettera zostaje GIF. Każda jego klatka ma najwyżej 256 kolorów, a część programów pocztowych pokazuje tylko pierwszą klatkę. GIF z logo lepiej więc zaczynać od gotowego znaku, a nie od pustego tła.
Ostatnia klatka to logo z księgi
Animacja może rozkładać znak na części, ale kończy się dokładnie na nim: z tymi samymi proporcjami, kolorami i polem ochronnym co w księdze znaku. Jeśli ostatnia klatka jest trochę inna, bo tak było wygodniej animatorowi, do obiegu trafia druga wersja logo. Zasady ruchu znaku trafiają potem do motion guidelines, żeby kolejne studio nie wymyślało ich od nowa.