Zarząd ogląda propozycje logo na ekranie w sali konferencyjnej, każdą na pół ściany. Tak duże zobaczy je potem najwyżej na billboardzie. Na co dzień logo będzie miało dwa centymetry na wizytówce, kilkanaście pikseli w karcie przeglądarki i jeden kolor na szarym kartonie. Tam się okaże, czy działa.
Logo samo niczego nie sprzedaje. Pomaga rozpoznać nadawcę: na półce, w skrzynce mailowej, na budynku. Żeby to robiło, musi być proste do zapamiętania i działać w każdej skali, w kolorze i bez koloru. Dlatego ma kilka wersji, a zasady ich używania opisuje księga znaku. Kolory, kroje i cała reszta to już identyfikacja wizualna.
Logo, logotyp i sygnet
W polskiej praktyce logo, czyli znak firmowy, to całość. Może mieć dwie części, choć nie zawsze ma obie:
- Logotyp to część z napisem: nazwa zapisana konkretnym krojem, często dopracowanym albo narysowanym od podstaw.
- Sygnet to część graficzna: symbol, który przy znanej marce może występować sam, np. w ikonie aplikacji.
Słowo „logotyp” bywa używane jako zamiennik „logo”, także w ofertach. Gdy zamawiasz znak, zapytaj wprost, czy chodzi o całość, czy o sam napis. Wtedy obie strony wyceniają to samo.
Co sprawdzić przed akceptacją
- Zmniejsz logo do rozmiaru ikonki i zobacz, co z niego zostaje. Granicę wyznacza wielkość minimalna.
- Wydrukuj je w czerni na biurowej drukarce. Jeśli bez koloru traci sens, nie da się z niego zrobić dobrej wersji achromatycznej.
- Postaw je na ciemnym tle i na zdjęciu.
- Pokaż je na kilka sekund komuś spoza firmy i poproś, żeby narysował je z pamięci.