Firma chce przenieść stronę na nowy serwer i wtedy okazuje się, że nikt nie ma dostępu do domeny. Zarejestrował ją kiedyś pracownik, który dawno odszedł, na swój prywatny e-mail. Albo dawna agencja, z którą rozstanie nie należało do przyjemnych. Dopóki domena nie wróci do firmy, nie da się przenieść ani strony, ani poczty.
Domena, DNS i hosting
Domena to tylko adres. Strona działa na hostingu, a łączy je DNS, czyli spis, który mówi przeglądarce, na jakim serwerze szukać strony, a serwerom pocztowym, dokąd dostarczać maile. Kiedy więc nikt nie odnowi domeny, firma traci naraz stronę, pocztę i formularze. Powód bywa banalny: faktura i przypomnienie o odnowieniu szły na nieaktualny adres.
W grupach firm domen bywa kilkanaście, u kilku rejestratorów i na różne osoby. Wtedy zaczynamy od inwentaryzacji domen, serwerów i dostępów.
Jak pilnować domen
- Abonent. Domenę rejestruje się na firmę, a dane kontaktowe prowadzą na firmową skrzynkę, którą czyta więcej niż jedna osoba.
- Odnowienia. Włącz automatyczne odnawianie i prowadź jeden rejestr wszystkich domen z datami wygaśnięcia.
- Warianty. Przy nowej marce dostępność domeny sprawdzamy już przy namingu. Często rejestruje się też inne końcówki i popularne literówki, a z nich ustawia przekierowania 301 na główny adres.
- Rynki zagraniczne. Firma, która wchodzi do innych krajów, decyduje, czy dostaną one własne domeny, czy katalogi na jednej. Różnice opisujemy przy haśle strona wielojęzyczna.