Przycisk „Wyślij” zamienia się w kręcące się kółko, a potem w zielony znaczek. Pole hasła na bieżąco pokazuje, czego jeszcze brakuje. Licznik koszyka podskakuje o jeden. Nikt o tym nie myśli, dopóki tego nie zabraknie. Wtedy człowiek nie wie, czy formularz poszedł, i wysyła go drugi raz.
Po co są
- Potwierdzają. Widać, że system przyjął polecenie. Nie trzeba zgadywać.
- Uprzedzają błąd. Pole podpowiada w trakcie pisania, a nie dopiero po wysłaniu.
- Pokazują stan. Ładowanie, postęp, zapisane zmiany, włączona opcja.
- Dają marce charakter. Ruch może być częścią identyfikacji, tak jak kolor czy krój pisma. Takie zasady zapisuje się w motion guidelines, a za tempo ruchu odpowiada easing.
Na komputerze i na telefonie
Na komputerze wiele mikrointerakcji startuje po najechaniu kursorem: karta produktu się unosi, zdjęcie zmienia kadr, ilustracja zaczyna się ruszać. Telefon nie ma kursora, więc trzeba zmienić wyzwalacz. Na telefonie uruchamiamy te efekty przy przewijaniu, gdy element wjeżdża na ekran. Takie szczegóły odróżniają przemyślaną responsywność od zwężonego układu.
Kiedy ruch przeszkadza
Ruch dla ruchu męczy. Animacja, która trwa sekundę, za dziesiątym razem irytuje. Część osób ma też w systemie włączone ograniczenie ruchu, bo przesuwające się elementy wywołują u nich zawroty głowy albo mdłości. Przeglądarka przekazuje to ustawienie stronie, a ta może pokazać spokojniejszą wersję, bez zbędnych animacji.