Na zwykłej stronie przewijanie przesuwa treść w górę i tyle. W scrollytellingu przewijanie prowadzi opowieść. Tekst zatrzymuje się, a obok zmienia się obraz. Wykres rośnie razem z kolejnym akapitem. Produkt obraca się, gdy czytelnik schodzi niżej, i pokazuje dokładnie to, o czym mowa w tekście.
Formę spopularyzowały redakcje. Głośnym przykładem był reportaż „Snow Fall” dziennika The New York Times. Dziś tak opowiada się historie firm, premiery produktów i procesy, które mają swoją kolejność. Na naszej stronie projektu 20 lat Porta w Rumunii historię jubileuszu opowiadamy przy przewijaniu, razem z albumem 3D.
Do czego pasuje
Gdy historia ma początek, środek i koniec, a czytelnik ma chwilę: premiera, historia firmy, raport roczny, droga produktu od pola do półki. To storytelling rozpisany na kolejne ekrany. Nie ma sensu tam, gdzie ktoś przychodzi po jedną informację. Nikt nie chce oglądać spektaklu, żeby znaleźć cennik albo numer telefonu. Sklep, katalog i kontakt mają być szybkie i przewidywalne.
Na co uważać
- Wydajność: filmy i grafika 3D w przeglądarce (WebGL) potrafią spowolnić stronę na telefonie i pogorszyć wyniki Core Web Vitals. Sprawdź ją na zwykłym telefonie, bo mocny komputer projektanta niczego tu nie dowodzi.
- Przewijanie: strony, które zmieniają jego prędkość albo zatrzymują je na siłę, irytują. Czytelnik przewija jak zawsze, a animacja ma za nim nadążać.
- Dostępność: część osób wyłącza animacje w ustawieniach systemu. Wtedy strona pokazuje tę samą treść bez ruchu (dostępność cyfrowa).
- Tekst: treść ma być tekstem na stronie, a nie napisem wtopionym w film albo obrazek. Inaczej nie przeczyta jej czytnik ekranu, a wyszukiwarka zrozumie ją gorzej.