Granatowa okładka katalogu, gruby papier, równy druk. Po złożeniu przez grzbiet biegnie biała, poszarpana linia: farba popękała razem z wierzchnią warstwą papieru. Tego nie da się poprawić. Taki nakład trzeba wydrukować jeszcze raz.
Big zapobiega temu jednym ruchem maszyny. Tępe narzędzie, czyli bigówka albo linia bigująca w wykrojniku, wciska w papier rowek dokładnie tam, gdzie ma być zgięcie. Papier zgina się potem po tej linii, równo i bez pękania.
Kiedy trzeba bigować
Od jakiej gramatury bigować, decyduje drukarnia, bo liczy się też rodzaj papieru i kierunek jego włókien. Ulotka na cienkim papierze, np. 130 g/m², zwykle składa się bez bigu. Wiele drukarni biguje już od ok. 170 g/m², a okładka, teczka czy zaproszenie na kartonie 250–350 g/m² bez bigu popęka. Ryzyko rośnie, gdy:
- na zgięciu leży pełny, ciemny kolor,
- druk jest tonerowy, bo toner leży na powierzchni papieru,
- arkusz jest foliowany,
- zgięcie idzie w poprzek włókien papieru.
Bigowanie a falcowanie
Big to przygotowanie, a falcowanie to samo składanie. Cienkie papiery falcuje się od razu. Grube najpierw się biguje, potem składa. W oprawie klejonej okładka dostaje bigi przy grzbiecie, żeby otwierała się bez łamania. W pudełkach bigi przygotowują zgięcia ścianek, a nóż w tym samym wykrojniku wycina kształt.
Perforacja to jeszcze co innego: rząd drobnych nacięć, po którym kartkę da się oderwać, np. kupon albo bilet.