Prezes staje przed nowym billboardem i pyta, czemu firmowa zieleń wyszła zgaszona, skoro w prezentacji świeciła. Drukarnia zwykle niczego tu nie zepsuła. Monitor sam świeci, a papier tylko odbija światło. Części kolorów z ekranu nie da się złożyć z czterech farb.
W druku kolor powstaje z drobnych punktów rastra. Pod lupą widać kropki, z odległości czytania oko zlewa je w jeden odcień. Zapis CMYK mówi, ile procent każdej farby trafia na papier: C 0, M 50, Y 100, K 0 to pomarańcz. Na tej zasadzie drukuje się prawie wszystko w pełnym kolorze, od ulotek po katalogi, w offsecie i cyfrowo.
CMYK a RGB
RGB to kolory ekranu, złożone ze światła. CMYK to kolory farby. Monitor pokazuje jaskrawe zielenie, pomarańcze i błękity, których farby nie odtworzą, więc po przejściu do druku tracą nasycenie. Dlatego kolor marki zapisuje się osobno dla ekranu i osobno dla druku, a gdy CMYK nie wystarcza, sięga się po Pantone. Jeśli kolor ma znaczenie dla sprzedaży, sprawdza się go na proofie.
Ten sam zapis CMYK wygląda też inaczej na papierze powlekanym, a inaczej na niepowlekanym, bo farba inaczej wsiąka. Plik przygotowuje się pod profil kolorów dobrany do papieru, np. jeden z profili FOGRA. Który dokładnie, mówi drukarnia.
Czarny z czterech farb
Częsty błąd w plikach przerobionych z RGB to czarny tekst złożony ze wszystkich czterech farb. Na maszynie farby nakłada się jedna po drugiej i zawsze mogą się minimalnie rozjechać. Na dużych literach tego nie widać. Cienkie litery i drobne przypisy dostają za to kolorowe obwódki i wyglądają na nieostre. Drobny tekst ustawia się w samym czarnym: K 100, pozostałe farby na zero.
Z dużymi czarnymi tłami jest odwrotnie. Sama czarna farba wychodzi na nich szarawo, dlatego drukarnie zalecają tak zwaną głęboką czerń, z domieszką pozostałych farb. Jej skład też podaje drukarnia.