Dzień przed targami dzwoni drukarnia. Plik ulotek na stoisko jest w RGB, główne zdjęcie ma za małą rozdzielczość, a tło kończy się równo z formatem. Zostają dwie złe opcje: drukować tak, jak jest, i rozdawać ulotki z wyblakłymi kolorami, albo poprawiać plik w nocy i liczyć, że kurier zdąży.
Plik, który dobrze wygląda na ekranie, nie musi nadawać się do druku. Plik do druku jest dokumentem technicznym. Ma przejść przez maszynę bez niespodzianek i bez telefonów z pytaniami.
Co musi się zgadzać
- Format i spad. Format netto, czyli po przycięciu, plus spad, zwykle 3 mm z każdej strony. Teksty i logo w marginesie bezpieczeństwa.
- Kolory. CMYK z profilem wskazanym przez drukarnię. Kolory Pantone, które mają być drukowane osobną farbą, zdefiniowane jako kolory dodatkowe (spot). Bez RGB, chyba że drukarnia wprost je przyjmuje.
- Rozdzielczość. Zdjęcia około 300 dpi w skali 1:1 przy druku oglądanym z bliska. Logo i teksty w wektorach.
- Fonty. Osadzone w PDF. Brakujący font kończy się podmianą kroju albo odrzuceniem pliku.
- Wersja PDF. Najczęściej PDF/X-1a albo PDF/X-4. To odmiany PDF przeznaczone do wymiany plików z drukarniami.
- Strony. Publikacje wielostronicowe zwykle wysyła się jako pojedyncze strony po kolei, a nie rozkładówki. Drukarnia sama rozmieszcza je na arkuszu.
Specyfikacja przed projektem
Każda drukarnia ma własne wymagania: spad, profil kolorów, wersję PDF, sposób nazywania plików. Sprawdza się je, zanim powstanie projekt. Gotowy PDF przechodzi preflight, czyli automatyczną kontrolę w Acrobacie albo w systemie drukarni. Przy ważnych kolorach dochodzi proof.
Katalog, który ma działać w druku i online, najlepiej przygotować w dwóch wersjach. Do drukarni idzie PDF w CMYK ze spadem. Na stronę trafia lżejszy PDF w RGB, bez spadów i znaczników cięcia, z działającymi linkami.