Gilotyna w drukarni nie tnie z dokładnością do włosa. Arkusze w stosie przesuwają się o milimetr, czasem dwa. Jeśli tło kończy się dokładnie na krawędzi formatu, po przycięciu część ulotek będzie miała na brzegu cienki biały pasek. Wygląda to tanio i nie da się tego poprawić inaczej niż drukując jeszcze raz.
Spad załatwia sprawę. Tło, zdjęcia i kolorowe pola, które mają dochodzić do krawędzi, wyciągamy kilka milimetrów poza format. Nóż tnie wtedy już po grafice, a nie na jej granicy.
Jak przygotować plik
- Ustaw w programie spad przy zakładaniu dokumentu, a nie na końcu pracy.
- Tło i zdjęcia przy krawędziach przeciągnij do linii spadu.
- Teksty, logo i numery telefonów trzymaj w marginesie bezpieczeństwa, z dala od linii cięcia.
- Eksportuj PDF do druku ze spadem i, jeśli drukarnia tego wymaga, ze znacznikami cięcia.
Częsty błąd
Spad „dorabiany” przez powiększenie całej grafiki o kilka procent. Wtedy wszystko się przesuwa, logo ląduje bliżej krawędzi, niż powinno, a zdjęcie traci kawałek kadru. Spad dokłada się na zewnątrz formatu. Układ strony zostaje bez zmian.
Przy dużych formatach, takich jak banery czy roll-upy, drukarnie mają własne wymagania. Zanim zaczniesz projekt, sprawdź specyfikację. To pięć minut, które oszczędza jeden dodruk.