W piątek po południu pani z recepcji kliniki dostaje zadanie: plakat na październikową akcję dla kobiet, z rabatem, na poniedziałek. Jeśli ma gotowy szablon i wie, gdzie wpisać tekst, plakat wyjdzie zgodny z marką. Jeśli ma tylko PDF z księgą znaku, zrobi go po swojemu w Wordzie. Trudno mieć do niej pretensje.
Projekt marki zaczyna pracować dopiero wtedy, gdy zamieni się w narzędzia dla ludzi. Branding, który kończy się na księdze znaku, nie działa, bo z księgi nikt nie składa ofert ani plakatów. Dlatego wdrożenie jest u nas osobnym, nazwanym etapem, a nie ostatnim punktem projektu graficznego, na który zawsze brakuje czasu.
Co obejmuje
- Spis punktów styku. Wszystkie miejsca, w których marka się pojawia, od strony po stopkę maila.
- Plan wymiany. Kolejność, terminy, osoby odpowiedzialne i budżet na nowe materiały.
- Nowe materiały. Strona, oferty, prezentacje, druki, oznakowanie.
- Szablony i biblioteka plików. Szablony w programach, których zespół już używa, i jedno miejsce z aktualnymi logo, zdjęciami i ikonami.
- Szkolenie i opiekun marki. Ktoś w firmie wie, gdzie są aktualne pliki, i może powiedzieć „tak nie robimy”.
- Nadzór nad dostawcami. Drukarnia, programiści i producent stoiska pracują na tych samych plikach.
Jak przygotowujemy zespół do pracy na szablonach, opisujemy na stronie o narzędziach dla zespołu. O pracy z drukarniami i programistami piszemy na stronie o wdrożeniu projektu.
Najpierw porządek
U dużych producentów wdrożenie często zaczyna się od sprzątania. Na dyskach leży kilka wersji logo, każdy kolejny grafik, lepszy albo słabszy, zostawił własne szablony, a katalogi pochodzą z różnych lat. Najpierw porządkujemy to, co jest. Potem układamy proces tak, żeby każda osoba z marketingu i sprzedaży umiała na co dzień korzystać z marki bez kolejki do grafika. Wtedy każdy nowy materiał wzmacnia markę, zamiast ją rozmywać.