Katalog produktów ma zwykle dwóch czytelników. Klient porównuje i wybiera, często bez nikogo z firmy obok. Handlowiec na spotkaniu musi w kilka sekund otworzyć właściwą stronę i pokazać parametry. Jeśli katalog nie działa dla któregoś z nich, ląduje w szufladzie, a oferta wraca do maili z załącznikami w Excelu. Przy katalogu Porta doszedł trzeci czytelnik: nowy sprzedawca, który czyta go od początku do końca i uczy się z niego całej marki.
Co decyduje, czy katalog sprzedaje
- Struktura. Kategorie, które rozumie klient: według zastosowania, problemu albo pomieszczenia, a nie według kodów z systemu magazynowego. To architektura informacji przeniesiona na papier.
- Jedna karta produktu. Każdy produkt w tym samym układzie: zdjęcie, nazwa, najważniejsze cechy, parametry, warianty, kod. Wtedy produkty da się porównać, a nowy dodać bez projektowania strony od zera. Układ trzyma siatka projektowa.
- Zdjęcia według jednej zasady. To samo tło, światło i kąt. Packshoty albo rendery 3D, ale nie mieszanka zdjęć od pięciu fotografów.
- Tabele zamiast akapitów. Parametry w stałym porządku kolumn, z jednostkami w nagłówku.
- Ceny osobno. Katalog z cenami starzeje się przy pierwszej podwyżce. Osobny cennik pozwala używać katalogu znacznie dłużej.
Druk, PDF czy strona
Najprościej, gdy wszystkie wersje powstają z jednego źródła treści. Drukowany katalog wręcza się na targach i spotkaniach. PDF wysyła się mailem, więc musi być lekki i mieć klikalny spis treści. Na stronie produkty da się filtrować i poprawiać bez dodruku.
Przy druku dochodzą decyzje o formacie, papierze, oprawie i uszlachetnieniu okładki. Skład dużego katalogu to osobna, żmudna praca: setki zdjęć, tabel i odsyłaczy, które muszą się zgadzać. Zamiast jednej grubej publikacji czasem lepiej sprawdzają się osobne karty produktów, które łatwo wymienić bez dodruku całości.